poniedziałek, 20 czerwca 2011

Czasem czegoś tak pragniemy...

...że kiedy się spełnia, nie jesteśmy szczęśliwi.

Dawno temu chciałem zrobić wystawę książek o śmiesznych i ciekawych tytułach. I zrobiłem ją. Ale żebym był szczęśliwy to nie powiem.
Jeśli kiedyś wpadniecie na taki sam pomysł jak ja przestrzegam:

-każdy ma inne poczucie humoru, książki które mnie śmieszyły okazywał się całkowicie nie śmieszne dla innych i odwrotnie...
-to że książka ma śmieszny tytuł nie znaczy że jest on zawarty w całości na okładce...
-to że jest zawarty na okładce nie znaczy że ktoś nie przylepił kodu/naklejki/czegokolwiek na okładce...
-znajdziecie w sieci mnóstwo śmiesznych tytułów książek, większość nigdy nie ukazała się w Polsce...
-wyłączenie z puli książek dla dzieci wyłącza 70% tytułów...

Dla ułatwienia przyszłym pokoleniom i chwili uśmiech na waszych twarzach:

Cycuszki, chłopcy i szpileczki lub jak się ubrać w niecałe sześć godzin
Jak być nieznośnym bachorem
Mężczyzna, który pomylił swoją żonę z kapeluszem
Poradnik dla leni czyli Jak robić, żeby zrobić, a się nie narobić

Anglik, który wszedł na wzgórze, a zszedł z góry
Klub śpiewających rzeźników
Nostradamus zjadł mi chomika
Jak się spowiadać? : vademecum penitenta
Trzech panów w łódce nie licząc psa
Czemu kot jest gałgan i zeżarł kanarka czyli 101 pytań o koty
Jak sobie radzić z rodzicami, którzy są źli, zmęczeni, bezradni lub po prostu stuknięci
Jak wychować męża
Z penisem jak z mężem : trudno o ideał
Księga bez tytułu
Jak doprowadzić kochankę męża do łez : nowe oblicza zemsty
Czemu koń rusza, gdy woźnica cmoka czyli 101 pytań o konie
Dlaczego piloci kamikadze zakładali hełmy czyli Ekonomia bez tajemnic
Dlaczego zebry nie mają wrzodów? : psychofizjologia stresu

Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek

Hemoroidy Napoleona czyli Jak drobne fakty zmieniały bieg historii
Dobry szef, martwy szef : jak skłonić organizację do najwyższej efektywności i nie dać się przy tym ukrzyżować
Poradnik domowy kilera : jak przestać sprzątać ludzi i wziąć się za zmywanie
Jak nie umrzeć : opowieści patologa sądowego
Jak zostać arktycznym ninja i inne przygody z Evelem, Oliverem i wiceprezydentem Botswany
Poemat metafizyczny czyli Traktat o drugim rogu nosorożca : obrazujący, jak teoria odwołująca się do dwóch zasad naraz jest dualistyczna w tej mierze, w jakiej głosi wolność człowieka i niemożność zredukowania go do praw natury
Śledź, kurczaki i inne ptaki, czyli Jak schudłam 40 kilo
Pomocy, jestem tatą! czyli Jak być dobrym ojcem i nie osiwieć zbyt szybko
Faceci są jak ptaki : instrukcja obsługi osobnika płci męskiej
Jak Matka Boska trafiła na księżyc
Ale kosmos! : jak jeść, kochać się i korzystać z WC w stanie nieważkości
Dlaczego koty nie jedzą ludzi : wybór opowiadań z tomu Kaczki, kobiety i prawda


sobota, 21 maja 2011

I'll be back. - jak mawia pewien gubernator

Okazało się że bloga, mimo ostatnie aktualizacji ponad 2 lata temu, ciągle ktoś czyta. Szczególne pozdrowienia dla studentów zaocznych IINiSB na UW :) oraz pani profesor Ewy Chuchro. To miłe, a w związku z tym że trochę się u mnie pozmieniało postanowiłem wrócić. Wkrótce napiszę o:
-wystawie książek o śmiesznych tytułach
-o najmłodszym czytelniku
-o bibliotekach cyfrowych
-o inicjatywach społecznych które biją biblioteki cyfrowe na głowę
i wiele innych :)

ps. tytuł inspiruje blok Stefana a zwłaszcza odcinek 64

piątek, 4 września 2009

Rozbitek - Chuck Palahniuk


Rozbitek - Chuck Palahniuk

"Podróż donikąd też zaczyna się od pierwszego kroku."

Podobno większość ludzi "lubiących" Fight Club/Podziemny krąg nie ma pojęcia kim jest Palahniuk. Cóż ich strata :D. Znów czytam książki, co oznacza że wypalenie zawodowe minęło. Dla Rozbitka odłożyłem 3 inne książki które jednocześnie przeglądałem. Powieść niby fikcyjna, ale boleśnie wytykająca prawa rządząca tym światem. Jakoś nie mam weny do pisania tego posta, zostawie Was jedynie z kilkoma cytatami. Martwy Bibliotekarz poleca tą książę.

"Jest tak, jakbyśmy mieli wszczepioną tę samą sztuczną pamięć. Nie pamiętamy prawie nic z naszego prawdziwego dzieciństwa, ale pamiętamy wszystko, co zdarzyło się w rodzinach z telewizyjnych seriali. Mamy te same najważniejsze cele. Wszyscy przeżywamy te same lęki."

"Myślisz, że może gdybyś pracował ciężej i szybciej, mógłbyś powstrzymać napór chaosu, ale potem któregoś dnia wymieniasz na tarasie żarówkę z pięcioletnią gwarancją i uświadamiasz sobie, że wymienisz tu żarówkę może jeszcze z dziesięć razy, zanim umrzesz."

"Bo jedyna różnica między samobójstwem a męczeństwem polega w istocie na stopniu zainteresowania mediów. Jeżeli drzewo w lesie pada i nie ma nikogo, kto by to usłyszał, to czy nie jest tak, że ono tylko leży i gnije? A gdyby Chrystus umarł z przedawkowania barbituranów, sam na podłodze w łazience, to czy byłby w Niebie?"

poniedziałek, 20 lipca 2009

XIV Festiwal książek przeczytanych

W kilku festiwalach brałem już udział, niestety często ze względu na pracę nie udawało mi się na nim być. Z dużą radością i nadzieją pomaszerowałem 28 czerwca na festiwal. Tak jak zwykle wyszperałem 40 książek na bilet zniżkowy (20 książek = 1 wejściówka za 10zł). Niestety srodze się zawiodłem. Festiwal nie trzyma już nawet przyzwoitego poziomu. Kilkanaście kartonów książek ustawionych na ziemi, każdy karton zapełniony w 1/3, może 1/2. W środku sieczka, książki odrzucane przez antykwariaty i biblioteki, rzeczy typu Orzeszkowa, Konopnicka, Żeromski, Sienkiewicz, Nałkowska, poradniki z lat 70. Podarte, bez okładek, stron tytułowych, całych rozdziałów. Lepsze książki przyniesione przeze mnie od razu powędrowały pod stół lub na stoisko obok gdzie książki można było kupić. Poprzednie edycje były słabe, ale zawsze coś można było wyszperać, ta okazała się porażką. Wyszedłem z poczuciem zażenowania, utraty złudzeń no i wyrzucenia w błoto 20 zł oraz 40 książek. Nie tak to miało wyglądać Panowie organizatorzy, wstyd...
PS. To ostania festiwal w którym brałem udział.

Pierwsza "dobra" konferencja Martwego Bibliotekarza

Trochę czasu minęło, sporo się wydarzyło :) Zacznijmy więc odrabiać zaległości...

Polskie biblioteki publiczne 2009 : Nowe otwarcie

Byłem na pierwszej konferencji po, której nie mam doła. Jak już kiedyś pisałem, mam z tym problem. A tu taka niespodzianka. I to tuż pod nosem, na Uniwersytecie Warszawskim. Konferencja przyjemna, dobrze zorganizowana (nareszcie wszystko zgodnie z planem), ciekawa i sprawiająca, że wraca zapał do pracy. Jedyne, na co można było narzekać, to brak miejsc, ale to raczej cieszy niż smuci. I przede wszystkim brawa dla dr Zająca za pełnienie obowiązków organizatora nie tylko w częściach oficjalnych. Po krótkich wstępach przeszliśmy do meritum:

-Wyzwania stojące przed akademickim kształceniem bibliotekarzy publicznych - dr hab. Dariusz Kuźmina, prof. UW (IINISB UW). Ciekawie było sobie przypomnieć czasy studenckie, przyjemnie było także słuchać o tym, że nareszcie informacja naukowa jest coraz częściej stawiana przed bibliotekoznawstwem.


-Fundraising - zdobywanie środków na działalność biblioteki, czyli jak to robią w USA i w Polsce - dr Dariusz Grygrowski (IINISB UW) Pasja i wiedza :), myślę, że dr Dariusz Grygrowski swoim wystąpieniem zasłużył na poświęcenie oddzielnej konferencji temu właśnie tematowi. Bardzo ciekawy referat, szkoda, że czas nas ograniczał, bo wiele jeszcze można było powiedzieć. I przede wszystkim: "Pobieranie opłat za zapis (jakkolwiek, by go nie nazywać) do biblioteki jest niezgodnie z ustawą i na pewno nie jest fundraisingiem". No i polskie tłumaczenie terminu fundraising - żebry 2.0 :D

-Powiatowa Biblioteka 2.0 ? - dr Michał Zając (IINISB UW) To co lubię. Raz, że Web 2.0, dwa, że dr Zająć, trzy, że ten styl wygłaszania referatu. Ciekawie, nowocześnie, zachęcająco. W amerykańskim stylu, mój niedościgniony, wraz ze Stefanem, idol w wygłaszaniu referatów. Ciekawe przejście od bibliotek 1.0 do 1.5, 1.7 i 2.0 :D

-Biblioteki jako bramy dostępu do informacji publicznej / e-government. Szanse i zagrożenia - dr Mariusz Luterek (IINISB UW) Referat poza moim zakresem zainteresowań, nie mniej ciekawy także dla laików. To wystąpienie plus rozmowa z Arkiem i Agnieszką przekonały mnie, że informacja publiczna też może być ciekawa...

-Koncept „Dobrej praktyki” w działalności bibliotek - dr Dorota Grabowska (IINISB UW) Dobre praktyki, standardy, pokazywanie tego co dobre i co warto powielać. Duży +

- Biblioteka Publiczna Miasta i Gminy Łapy - Dyrektor Józefa Bajda
- Biblioteka Miejska w Cieszynie - Dyrektor Izabela Kula

Dwie fajne biblioteki, i to co lubię : dobry PR. Róbmy ciekawe rzeczy, ale nie zapominajmy, że wszyscy muszą o nich wiedzieć. Mówmy o swojej pracy i sukcesach.

W następnej części konferencji odbyły się dyskusje na 3 panelach:
mgr Jacek Królikowski – Zarządzanie biblioteką i wymiana dobrych praktyk w tym zakresie,
dr Michał Zając – Biblioteka 2.0,
dr Mariusz Luterek – Informacja publiczna w bibliotekach publicznych.


Bez namysłu wybrałem Bibliotekę 2.0. Zaczęło się, inaczej niż myślałem, ale na szczęście po 20 minutowym monologu nie na temat ze strony jednego ze słuchaczy przeszliśmy do setna. Szybki rajd przez znajome blogi (Stefan, Bibla), świetna ukazanie bibliotek 1.0, które zostały zapakowane w narzędzia 2.0 oraz prawdziwych bibliotek 2.0, pod koniec dyskusja o tym, na co pozwolić czytelnikom, a na co nie...

Jestem super zadowolony z tego, że udało mi się wybrać na konferencje. Świetne tematy, ciekawe prezentacje, wzorowa organizacja. Mam nadzieję, że konferencja zagości na stałe w bibliotekarskich kalendarzach

wtorek, 16 czerwca 2009

Library inside

Ostatnio wracając ze Stefanem z konferencji w Gdańsku, rozmawialiśmy o książkach, wymieniając przez chwilę opinie o Złym Tyrmanda i Opętanych Palahniuka.
I Stefan stwierdził że ktoś kiedyś powinien napisać książkę o naszej bibliotece, o tych wszystkich wariatach którzy przychodzą jako czytelnicy; o tych wariatach którzy pracują w niej także; o ciemnej stronie bibliotekarstwa; o tym co robimy kiedy nikt nie widzi; slangu oraz jedzeniu bibliotekarskim; o książkach które czytają bibliotekarze; o tym co piją bibliotekarze nawet:)
O rękach pociętych przez papier przy melioracji resztek katalogu kartkowego, o wątrobie która wysiada od kawy. O ludziach którzy umarli w naszej bibliotece. O tych którzy już tu nie pracują ale zostawili swój ślad, lub nie zostawili ponieważ spali przez 2 miesiące pracy. O sprzątaczkach myjących monitory mopem. O wykładzinie szarzejącej każdego dnia bardziej, i oczach które wypływają od świetlówek. O Kamasutrze w ruchomych obrazkach, i dziwnych rzeczach znajdowanych w książkach.
Książka powinna mieć tytuł w stylu Library inside i zrobić furorę, ktoś by zarobił na tym niezłe pieniądze a wizerunek bibliotekarza zmienił by się nieodwracalnie.

Dla tych którzy marzą o takiej książce, polecam Kill Grill. Nie o bibliotece ale o restauracji... ale i tak warto, dowiecie się z niej wszystkiego co powinniście wiedzieć o daniach dnia, sushi w promocyjnych cenach i mięsie mocno wysmażonym. Have fun !


poniedziałek, 4 maja 2009

3 dni wolności

Stefan mi wypomina że miałem pisać częściej... Hm... Kiedy część z Was w ten piękny 3 dniowy weekend uzupełniała blogi, ja rozkoszowałem się wolnością. Trzy długie dni bez telefonu, internetu i telewizji. I to wcale nie na końcu świata :) Wreszcie w pełni wypocząłem. Ciekawe czy kiedyś będzie tak, że ludzie pracujący na co dzień z internetem będą wysyłani na urlop regeneracyjny gdzieś na pustynie informacyjną :)

Kiedy tak przelewałem swój cenny czas przez palce przypomniałem sobie o pewnym urządzeniu:
kserze które wrzuca to co kserujesz/skanujesz od razu na USB. Właściwie to przestaje być już kserem a staje się szybkim skanerem. Ciekawe kiedy takie urządzenie zawita do naszej biblioteki. Obstawiam jakieś 10 lat :) Czy ktoś będzie jeszcze wtedy siedział w bibliotece ? Zamawiamy przez internet książki, przychodzimy po nie i od razu wrzucamy na USB. Biblioteki robią się trochę jak sklepy... Ale cóż, świat nie zwolni bo tak ja tak chce. Każdy decyduje sam...

Na pocieszenie dwa filmiki, jeden o tym jak 5-7 km na godzinę to "szybko":



I drugi o tym jak 2130 km na godzinę to czasem "wolno"

wtorek, 21 kwietnia 2009

Moja własna chmura tagów :)

Od wczoraj marzy mi się chmura tagów... Dziś rano postanowiłem zabrać się do roboty i w portalu w którym pracuje strzelić takową. Zeszło mi się z tym ze 3 godziny po czym okazało się że nie da się tego zrobić/nie umiem tego zrobić.
Zrobiłem więc Moja własną chmurę tagów na blogu, o prawda bez polskich znaków ale za to 3d :). Przy okazji dodałem etykiety do każdego posta. Okazało się przy okazji o czym pisze najczęściej :
Postanowiłem przy okazji zmienić parę rzeczy, po pierwsze mniej narzekania, biorę teraz takie fajne witaminki i już nie będę narzekał :). Po drugie będę pisał więcej, przez co, mam nadzieję mój blog będzie raczej w konwencji Centrum Wszechświata, czyli nie tylko o bibliotece. Co prawda nie liczę na tylu czytelników co blogi Stefana...

Chciałbym też ruszyć sprawę komiksu, nie ukrywam że zmobilizował mnie wpis na blogu Hensa lub Stefana (nie mogę go teraz znaleźć), w sumie postacie narysowane, scenariusz pisze życie na Bibliotekarskim dramacie, czas to wreszcie ruszyć.

Zrobić wreszcie bibliotekarskie koszulki, jeśli ktoś chce się załapać na nie proszę o zgłoszenia, może ktoś ma też kontakt z dobrą firmą robiącą nadruki.

poniedziałek, 30 marca 2009

Światowe perspektywy dla 60-miligramowych opakowań serka +Fromage Frais+ na lata 2009-2014

Od dawna mam ochotę zrobić wystawę książek o śmiesznych tytułach. Okazuje się że temat jest dość popularny, mamy rankingi dziwnych tytułów na Biblionetce a magazyn Bookseller co roku przyznaje nagrody za najdziwniejsze tytuły:

W 2007 roku wygrała książka o tytule "Jak zieleni byli naziści?", pod redakcją Franza-Josefa Bruggenmeiera, Marca Cioca oraz Thomasa Zellera.
Przyznano tez dodatkowe nagrody :
"Opuszczone wózki na zakupy w północno-wschodniej Ameryce Północnej"
Juliana Montague, oraz "Wytatuowane góralki i pudełka na łyżki Dagestanu" Roberta Chencinera.

W 2006 roku z kolei wygrał tytuł: "Ludzie, którzy nie wiedzą, że są martwi: jak przywiązują się do niczego nie spodziewających się przypadkowych osób, i co z tym robić" autorstwa Hary'ego Leona Hilla.

Dlaczego o tym piszę ? Ponieważ właśnie wybrano tytuł roku 2008....

"Światowe perspektywy dla 60-miligramowych opakowań serka +Fromage Frais+ na lata 2009-2014" Philipa M. Parkera. To wiekopomne dzieło pokonało między innymi: "Metafizyka szympansa karłowatego",
"Stylowy strip-tease i szydełkowanie",
"Techniki monitorowania korozji",
"Duże sito i jego zastosowania".


Kurcze, jeszcze raz usłysze że ktoś chce robić wystawę o "stratach wojennych w bibliotekach polskich" to zaczne zabijać, róbcie wystawy dla ludzi... A jak będą przy okazji zabawne ? Tym lepiej dla PR biblioteki...

A! Ksiażkę 60-miligramowych serkach można kupić już za 795$, na razie mnie nie stać wiec dorzucam do swojej kolekcji jedynie
książkę "Z historii rozwoju klasycznej burżuazyjnej filozofii niemieckiej"

środa, 4 marca 2009

Dziwne uczucie

Dziwne uczucie,
nowa praca - nowe życie...
w sumie kłopotów mam tyle samo, kryzys co prawda jeszcze mnie nie tknął (dotknął za to moją żonę) ale praca stała się jakaś taka przyjemniejsza. Wolne weekendy sprawiają że już w niedzielę cieszę się że idę do prac w poniedziałek. Jedyne co psuje mi humor to właśnie dziwne uczucie.
Wiecie jak to jest, zmieniacie pracę, szkołę, mieszkanie, samochód, cokolwiek. Znajomi pytają się was wtedy co słychać, co nowego.... Mnie też pytają....odpowiadam zgodnie z prawą, że moja praca jest super, że wreszcie się spełniam, że lubię do niej chodzić (!).
Robią wtedy takie dziwne miny, a mnie ogarnia owe dziwne uczucie. Nie chodzi o zazdrość, zawiść czy coś takiego. Chodzi o to że nie wypada tak mówić. W Polsce nie mówi się o tym że w pracy jest świetnie. Może być źle, tak sobie, po staremu... byle nie świetnie. Po prostu n i e w y p a d a.

poniedziałek, 16 lutego 2009

Nowa praca, nowe życie

Nawet nie wiem jak mam to wyrazić. Możliwość twórczej pracy daje taką energię, takie możliwości że naprawdę trudno to opisać. W mojej pracy wiele się teraz zmieniło:

1.Własny komputer: niby nic a możliwość ustawienia własnego Paseczka, całkowicie własnej, prywatne tapety, wszystkiego tak jak lubię znacząco podnosi komfort pracy.

2.Lista zadań: Zwykła kartka z planem co należało by zrobić, całkowita dowolność w dobieraniu sobie zadań na daną chwilę. Teraz naprawdę pracuję przez 8 godzin. Czasy kiedy potrafiłem sprawdzać pocztę 5 razy na godzinę minęły.

3.Gadu-gadu: Wreszcie legalne, szybka wymiana informacji, GG naprawę może pomóc w pracy.

4.Konferencja ? proszę bardzo, przecież stawiamy na rozwój naszych pracowników

5.Chcesz napisać artykuł o swojej pracy, śmiało, zrób to nawet teraz.

6.Własny mail: oczywiście, nie mogłeś się na niego doczekać przez 5 lat ? Niemożliwe!

7.Masz pomyły, podziel się nimi....jeśli jest dobry, jeszcze dziś go wykorzystamy.

Wiecie co, jak to piszę to mam wrażenie że przez ostanie 5 lat pracy żyłem na jakieś innej planecie. Przecież to są po prostu ludzkie warunki pracy. Może przyzwyczaiłem się do tego co miałem ? Nawet nie wiecie jak twórcze jest danie pracownikowi trochę luzu. Ta możliwość działania i ten luz twórczy sprawiają że mam ochotę pracować nawet w domu. No i weekendy.
Zastanawialiście się po co one istnieją ? Po to żeby odpocząć ! Pracownik który pracował w weekend, w poniedziałek jest do niczego, wiem to z własnego doświadczenia. Teraz w poniedziałki moja praca wygląda zupełnie inaczej.Nowa praca, nowe życie...
Mam nadzieję że portal w którym pracuję przyda się bibliotekarzom :)

wtorek, 13 stycznia 2009

Śmierć bibliotekarza...

Widzimy bibliotekę z oddali, kilka osób korzysta z książek, ktoś grzebie w katalogu, bibliotekarz siedzi przed komputerem, nic nie zwiastuje tego co się wydarzy... Zwykła bibliotekarski cisza...

Z dniem 1 lutego przestanę być bibliotekarzem.
Choć brzmi to tragicznie, to w gruncie rzeczy się cieszę.
Od dawna krążyła mi po głowie myśl że nie stać mnie na prace w bibliotece.
NIE STAĆ MNIE NA PRACĘ W BIBLIOTECE.
Dopiero to zdanie brzmi tragicznie, ale takie jest życie.

Cieszy mnie myśl że nadal będę mógł pracował dla bibliotekoznawstwa,
zostanę kimś (jeszcze nie wiem kim, pewnie redaktorem) w jednym z portali bibliotecznych,
Jak twierdzi Stefan, nie ma on szans na sukces ponieważ zawiera w swojej nazwie słowo Biblioteka,
(a propo, macie teraz Bibliotekarski dramat w wersji english - możecie się chwalić zagranicznym znajomym)

Wracając do zmian, z jednej strony to krok do cyfrowych bibliotek, pełnych elektroniki i cyfrowych gadżetów, do tego co chciałem robić od dawna, do portali i nowych narzędzi a z drugiej brak mi będzie analogowych czytelników i ich problemów. I przede wszystkim brak mi będzie ludzi z mojej czytelni...

Kurcze, widziałem tych ludzi częściej niż własną rodzinę, widziałem jak się zmieniają i starzeją, żal zostawiać tych ludzi i te stare cholerne szafy które kiedyś przywalą czytelników :)

poniedziałek, 1 grudnia 2008

Za mną dwie kolejne konferencje:

Polskie Biblioteki Cyfrowe 2008 w Poznaniu.

oraz

Automatyzacja Bibliotek Publicznych w Warszawie

i jak zwykle po powrocie mieszanka bólu głowy i zazdrości doprawiona nutką depresji.
Wkrótce komentarze o tym co widziałem i słyszałem,
na razie tylko parę ogólnych wniosków:

-Jak już jadę kilka godzin na konferencję to nie chce słuchać jak ktoś czyta statystykę i chwali się co jego "firma" robi źle. To nie jest referat, za takie rzeczy trzeba wzywać na dywanik do dyrektora...

-Rozumiem pewnych aktywnych uczestników którzy wygłaszają referaty w każdy możliwym miejscu, ba, nawet chwała im za to. Ale... Błagam, czytajcie ze zrozumieniem temat konferencji. Nawet najlepszy i najciekawszy referat wygłoszony nie na temat staje się po prostu śmieszny.

-Warsztaty to warsztaty, nie nazywajmy tak czytania referatów. Polecam zajrzeć do słownika języka polskiego ---> . Jak już robimy warsztaty to nauczcie mnie czegoś konkretnego. Wykłady można przesłać mailem. Będzie taniej i szybciej.

Ale ogólnie to podobało mi się :) Miałem okazję zobaczyć bibliotekarskich idoli na żywo, a także zdobyć nowych, poznać trochę świeżej krwi z polskich bibliotek oraz zobaczyć jak działa "stara krew" :) Kilka ciekawszych tematów z tych konferencji pojawi się wkrótce na moim blogu.

A tak na szybko, wiecie czym się różni zwykła biblioteka od nowoczesnej ?

W zwykłej wisi kartka "Proszę wyłączyć telefony komórkowe"
A w nowoczesnej czytelnik dostaje smsa "Witamy w najnowocześniejszej bibliotece na świecie, ścisz telefon aby nie przeszkadzać innym"

wtorek, 4 listopada 2008

Post o niczyczym czyli bibliotekarskie zęby

Bibliotekarskie zęby:

-Starszy bibliotekarz ustala wizyt u dentysty raz w miesiącu.
-Młodsza bibliotekarka łyka proszki przeciwbólowe w oczekiwaniu na pensje.
-Magazynier przemywa chory ząb melisą w oczekiwaniu na pensje.
-Starszy bibliotekarz 2 przestał chodzić do dentysty bo nie miał co jeść.

I co ja mam powiedzieć jak się pytają czemu tacy wściekli za biurkiem siedzimy ?
Że nas zęby bolą ?

niedziela, 19 października 2008

Mordowanie książek...

oDziś słów kilka o mordowaniu książek.

Lubię książki, tak jak i one lubią mnie. Od zawsze sprawiało mi przyjemność grzebanie po starych strychach i piwnicach w poszukiwaniu zakurzonych książek, wydobywanie ich na światło dzienne i dawanie im drugiego życia. Choć większość moich znajomych nie traktuje tego hobby zbyt poważnie, pamiętają o mnie w chwili gdy trafiają na dziwne zbiorowiska "makulatury". Grzebiąc w kartonach książek przygotowanych do wyniesienie na śmietnik, w stertach książek w wilgotnych piwnicach zawsze wyszperam coś ciekawego. Z tego szperania urosła mi całkiem przyzwoita kolekcja fantastyki i cymeliów, moja żona ma już pokaźny regał zapełniony książkami związanymi ze sztuką, znajomy prawnik dostaje co jakiś czas "perełkę prawniczą" a mój tata ulubione książki o kabaretach i muzyce rozrywkowej międzywojnia. Nawet zwykłe masowe powieść z lat '70 wrzucam na regał z gratisami i ludzie je zabierają. Nie wszystkich stać na nowe książki, a niektórzy po prostu lubią takie klimaty.

Każda książka może jeszcze kogoś uradować. Dlatego nigdy nie zrozumiem bibliotekarza który ordynarnie wydziera pieczątki z wycofywanych książek . Strona tytułowa- trach, strona 17 - trach, ostania strona- trach. Książka na śmietnik... Na litość boską... A kasownik do pieczątek ? A wycinarka do pieczątek ? A zwykła pieczątka "wycofano ze zbiorów"? Aż tak nienawidzicie książek? Ostatnio miałem przyjemność oglądania 500 takich książek, aż żal serce ściskał....

poniedziałek, 13 października 2008

Bibliotekarskiego zbierania na samochód część 1

Witam po miesiącu przerwy.
Jak pewnie niektóry wiedzą byłem na urlopie. W czasie urlopu postanowiłem zarobić na samochód, w tym czasie podejmując następujące zajęcia :)
Przez tydzień
-Sprzątałem plac budowy (wywożenie gruzu, układanie resztek materiałów, itp)
-Ocieplałem stropy
-Szykowałem budowę na czas zimy (zasłanianie okien itp.)
-Naprawiałem laptopa i PC
-Naprawiałem elektrykę (żyrandole, kontakty)
-Gipsowałem i gładziłem
-Malowałem
Przez pozostałe 3 tygodnie
-Zbierałem gruszki (konferencję i ukasówkę)
-Zbierałem jabłka (red star, gloster, jonagold, costa, idared)


Po przeliczeniu oszczędności, zarobionych pieniędzy dochodzę do wniosku że i tak nie stać mnie na ubezpieczenie, benzynę i parking :)
Reasumując wracam do bibliotekarskiej gry...

środa, 17 września 2008

W pogoni za forsą...


Wrócę lub nie, zależy czy przeżyje. Bywajcie...

czwartek, 11 września 2008

Małym nakładem...

Nie zrealizowane pomysły... mam ich tysiące...
Część z nich dotyczy bibliotek. Kurcze, czasem mały nakładem środków i pracy możemy zrobić wiele. Pokazać ze nie jesteśmy sztywni, puścić oko do czytelnika, pokazać że po drugiej stronie bibliotekarskiej lady też siedzi człowiek. Trzeba tylko chcieć (5% pracy) i zrobić (5% pracy), gdzie pozostałe 90% ? Dziewięćdziesiąt procent prostych akcji poprawiających nasz wizerunek to walka z administracją, kierownikami i stereotypami że musimy być poważni i szarzy.




poniedziałek, 8 września 2008


Facetów w bibliotekach nie jest dużo, ale są. Nie da się temu faktowi zaprzeczyć. A wiecie co robią ci faceci siedząc na swoich zakurzonych krzesłach? Marzą...


- o służbowej broni... choćby takim Glocku 30

- o super szkoleniach z obsługi czytelnika

- o pięknych czytelniczkach czekających na pomocną dłoń bibliotekarza

Po prostu chcą być jak On. Chcą być jak REX LIBRIS...

wtorek, 2 września 2008

3 dniowy post

Ten post miał zostać umieszczony 31 sierpnia w Blog Day,
nie udało się ponieważ autor tegoż dnia bawił się na jachcie w towarzystwie kolorowych drinków, pięknych kobiet i bogatych przyjaciół... Cóż, bibliotekarz też czasem korzysta z życia...

Do rzeczy,
jest sobie dzień bloga i trzeba opowiedzieć o 5 blogach które czyta autor bloga. Moja top 5:

- Bibla - bibliotekarski blog który czytam bo tej Pani się chce, bo tej Pani wychodzi...

- Centrum Wszechświata - ciekawie o sporcie, ciekawie o polityce, ciekawie o życiu...

- Wypalić chrom - ciekawie o technice, Erasmusie i w ogóle klimatycznie

- Dziewczyna Estreichera - żeby nie zapomnieć jak to było na bibliotekoznawstwie

- Bibliotekarski Dramat - bo to kultowy, choć bardzo niszowy blog :)