poniedziałek, 8 września 2008


Facetów w bibliotekach nie jest dużo, ale są. Nie da się temu faktowi zaprzeczyć. A wiecie co robią ci faceci siedząc na swoich zakurzonych krzesłach? Marzą...


- o służbowej broni... choćby takim Glocku 30

- o super szkoleniach z obsługi czytelnika

- o pięknych czytelniczkach czekających na pomocną dłoń bibliotekarza

Po prostu chcą być jak On. Chcą być jak REX LIBRIS...

wtorek, 2 września 2008

3 dniowy post

Ten post miał zostać umieszczony 31 sierpnia w Blog Day,
nie udało się ponieważ autor tegoż dnia bawił się na jachcie w towarzystwie kolorowych drinków, pięknych kobiet i bogatych przyjaciół... Cóż, bibliotekarz też czasem korzysta z życia...

Do rzeczy,
jest sobie dzień bloga i trzeba opowiedzieć o 5 blogach które czyta autor bloga. Moja top 5:

- Bibla - bibliotekarski blog który czytam bo tej Pani się chce, bo tej Pani wychodzi...

- Centrum Wszechświata - ciekawie o sporcie, ciekawie o polityce, ciekawie o życiu...

- Wypalić chrom - ciekawie o technice, Erasmusie i w ogóle klimatycznie

- Dziewczyna Estreichera - żeby nie zapomnieć jak to było na bibliotekoznawstwie

- Bibliotekarski Dramat - bo to kultowy, choć bardzo niszowy blog :)

poniedziałek, 25 sierpnia 2008

Jest taki dzień....

Spokojnym porannym krokiem ruszam w stronę pracy. Koniec sierpnia przywitał mnie porannym chłodem, ludzie spiesznie przemykali do pracy. Poranek jakich wiele. Skręcając za róg ujrzałem gmach swojej biblioteki. Coś jednak tym razem było nie tak...
Przed drzwiami kłębiły się tłumy, ludzie przyciskali się nawzajem do szyb jak na otwarciu marketu. Starsi panowie groźnie wymachiwali laskami okładając po nogach młokosów którzy próbowali wcisnąć się przed kolejkę. Kobiety z wielkim siatami stawiały z nich barykady w niemym porozumieniu przeciwko młodym dziewczynom które jedną ręką pisały smsa a drugą starały się uchwycić klamkę biblioteki...

To tylko sen wyszeptałem....

Ale to nie był sen. W ciągu 7 godzin obsłużyłem setkę czytelników. Co trzeci był frapujący. Uratowałem życie studentowi który pisał pracę i z przerażenie zorientował się że nasze nędzne komputery nie odnajdują jego USB, znalazłem 3 zaginione książki, słownik ilustrowany języka polskiego z 1929 roku konieczne 2 tomowy też znalazłem, koszmarnej jakości wydruki z LEXa za za które zgarniamy 45 groszy wykonałem nieludzką techniką w przyzwoitej jakości, przydzieliłem 15 ulubionych miejsc. Znalazłem 4 orzeczenia sądowe, każde po 3 razy... bo tak... Pilnowałem 2 laptopów przed złodziejami, naprawiałem błędy w sygnaturach i osnowie czasu. O mało nie zabiłem człowieka - 86 letniego staruszka który "od 45 lat przychodzi do naszej biblioteki i nadal jest pracownikiem naukowym, i on nie może czekać na książkę 30 min". Super dzień. Dla takich dni jestem bibliotekarzem.... Serio...

poniedziałek, 7 lipca 2008

Moja biblioteka

Moja biblioteka...
Pochłania mnie...
Otacza i dusi jak dżungla... tysiące faktów ukrytych w kartach papieru. Moje żyły tętniące informacją, mój mózg jak księga... Oczy pełne słońca... Uszy pełne ciszy... kurz na rękach, ramionach i włosach... W sercu wieczny spokój cmentarzyska wiedzy...
Wciąga coraz głębiej...
Mój oddech pachnie papierem, moje usta wysychają niczym kartki. Poddaje się, zostanę tu na zawsze.
Od placów u stóp po czubek głowy, staję sie biblioteką...




czwartek, 19 czerwca 2008

Jak powietrze...

Nastały takie dni kiedy czuję się jak powietrze, czytelników coraz mniej, powietrze gęstnieje od upałów lata (zamykamy klimatyzowaną salę na lato - czynna jest tylko ta bez). Czytelnicy ruszają się coraz wolniej. Znów czas zwalnia... zamienia się w olej... godziny pracy ciągną się niemiłosiernie, wypełnia mnie pustka. Widzę kolejne rzesze czytelników którzy przychodzą, podają mi kartę i rewers. Dostają miejsce i czekają na książkę. To wszystko w milczeniu, przychodząc nie mówią dzień dobry, a ja w niemym proteście nie odzywam się do nich. Karta, rewers, statystka, książka, karta... jak robot. W gorącej sali te ruchy i gesty wyglądają groteskowo. Niemy film odtwarzany tysiące razy....
Ile dałbym za jeden uśmiech, prośbę o pomoc, niestety bibliotekarz jest tylko robotem, maszyną której dajesz rewers a ona wydaje Ci książkę.

Ach!

Gdzie Ci czytelnicy dla których godzinami szukaliśmy tłumaczenia na angielski nazwy świni "zwisłoucha wielkopolska", gdzie Ci czytelnicy którzy pytali z pasją w oczach czy Argentyna należy do Unii Europejskiej....

wtorek, 10 czerwca 2008

bibliotekarz czy nie

Dorabiając sobie dziś rano do skromnej pensji bibliotekarza zastanowiła mnie jedna rzecz...

Czy jeszcze jestem bibliotekarzem, teraz kiedy większość moich dochodów pochodzi z innych źródeł? Czy już nie.... może najemnikiem, siła roboczą... Hm...

Trzeba to jeszcze rozważyć

czwartek, 8 maja 2008

Wskaźnik Dominika W.

Drzewiej pracowałem z Dominikiem W. Człowiekiem szczęśliwym i uśmiechniętym. Dziwiło mnie to, bo jak wiadomo bibliotekarze nie mają zbyt wielu powodów do radości. A tym bardziej tacy bibliotekarze którzy w stolicy muszą wynajął mieszkanie i się utrzymać. Kiedyś podczas rozmowy zdradził mi swoją tajemnicę:

-Lubię to pracę, jest łatwa i przyjemna, nie przemęczam się, mogę czytać książki i mam święty spokój.

-No tak, ale jak można żyć za takie pieniądze ?

-Słuchaj, chcesz pracować w bibliotece ? Musisz postanowić sobie taka jak ja. Za pół roku pensja z tej biblioteki będzie stanowiła dla ciebie 50% przychodów.



Więc postanawiam, za pół roku moja pensja z biblioteki będzie stanowiła 50% moich przychodów miesięcznych.